19 lipca 2004

# 44

Chciałam upałów, przyznaję, ale żeby od razu takie skrajności... Cholery z tą pogodą można dostać. Ledwo wyszliśmy do sklepu, a ja już chciałam wracać, zero tlenu w powietrzu, aż mi się w głowie zakręciło. Schowaliśmy się przez upałami w czterech ścianach, gdzie mamy nowe zajęcie czyli odlschoolowe platformówki.
Przypomniały mi się stare dobre czasy spod znaku Commodore 64C, kiedy to po nocach grało się w Gianę, czy w Green Berets, w rywalizacji uczestniczyła cała rodzina, a przejście kolejnego etapu gry było wydarzeniem na ogromną skalę. Ustawianie głowicy śrubokrętem, ta niepewność, czy gra się wczyta, i znienawidzona odzywka ledwo zipiącego komputera: load error. Popsute joysticki i odciski na palcach. Chlip chlip...

--

A może Laurę Palmer zabiła ta mała Lucy z posterunku, a cała reszta to tak dla zmydlenia oczu?

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Tu yagami :) Miło znów Cię czytać :)